•  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

W pracy zwykle brakuje nam czasu. Zwyczajnie szkoda nam tego czasu, bo jakimś sposobem mamy go coraz mniej. Wiele czasu zajmuje rywalizacja, porównywanie wkładu i wyników oraz wynagrodzeń, tego wszystkiego co bardziej wymierne. Do tego mamy wiele powinności, również tych dotyczących dobrego zachowania i to też bywa czasochłonne. Wszystko to buduje napięcia i nie nastraja nas ku sobie. Często zaciskamy zęby mijając na korytarzu tego, z kim nam nie po drodze. Mówimy, że mamy swoją antypatię. Czasem mamy ją tylko jedną w danym momencie, ale bywa, że jest ich więcej; co jakiś czas inna, w zależności od okazji. Kręcimy się wtedy w kółko, we własnym błędzie hodowania swojej bestii, zamiast uwalniania anioła.

Kiedy na swojej drodze do pracy, w pracy, z pracy, ale i osobistej drodze spotykamy ludzi burzący krew w naszych żyłach, budzących jakiś dziwny dystans, może nawet wrogość, to… dobry znak. Nie warto go ignorować. Nie można go zaprzepaścić. I nie chodzi mi o trening sztucznej uprzejmości wobec ludzi, o wyuczoną poprawność.
Zamiast napełniać się kłębem złych emocji, zatracać dobrą energię, wytrącać się z równowagi, nakręcać mowy nienawiści i wkręcać w złośliwe gesty i czyny, tracić bezcenny czas, wystarczy… pojechać razem na wolontariat.

Sytuacje pomagania są niezwykle otwierające w takich momentach, burzące mury, wypełniające przepaści. Zbliżają nas do siebie, wczesniej zacietrzewionych, jakoś ponad to, mimo wszystko, dzięki temu. Dystansują do dotychczasowych postaw wobec innych, bo nagle mamy razem zrobić coś wartościowego dla innych, często słabszych. Integrują nas wewnętrznie. Łączą pozorne przeciwieństwa. Otwierają nowe perspektywy, możliwości. To inkubator najlepszych przyjaźni odnawialnych, o które często nigdy byśmy się nie podejrzewali. Warto dać sobie i sobie na wzajem szansę i czas. Idźcie tym tropem. Podejmijcie wyzwanie! Warto otworzyć drzwi najbardziej pozamykane, bo tam jest nasza wolność i radość.
Z perspektywy biznesu, lubienie się ludzi to początek skutecznego porozumiewania, a to klucz do sukcesu każdej organizacji!


  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Autorka wpisu

3 odpowiedzi
  1. Marta

    A ja jestem zdania, że powinno się pracować jedynie z tymi, których sie lubi. Praca jest wtedy prosta, przyjemna, nie ma zgrzytów, nikt nie walczy o palmę pierwszeństwa. Łatwo ustalić role, proiorytety. Po co na siłę zmuszać się do działań z kimś, kogo nie lubymi? Mamy pełne prawo nie lubić. Wiele osób samemu się o to prosi. Wiec luzik, róbmy tylko to, co daje nam przyjemnosc.

  2. Robert

    Czesć 🙂 Chcialbym Ci powiedziec, ze naprawdę bardzo przyjemnie czyta się wszystkie Twoje wpisy, co prawda, nie wiem do konca czy wszystkie, bo sam jeszcze calej zawartosci Twojego bloga nie sprawdzilem, ale sprawdzilem znaczna większość i nie było zadnego wpisu, który z czystym sercem moglbym nazwac „slabym” wpisem 🙂

Dodaj komentarz

four × two =

Rozmiar czcionki
Tryb kontrastu