Pomaganie to nie marketing, czyli jasna strona mocy

  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR)  to odpowiedzialność przedsiębiorstwa wobec właścicieli, środowiska lokalnego, przyrody, rynku oraz pracowników. To uwzględnianie potrzeb lokalnych społeczności szczególnie ważne w przypadku wolontariatu pracowniczego. Odpowiedzialność nie tylko zamknięta jest w działalności filantropijnej, charytatywnej, czy w zaangażowaniu społecznym, ale powinna być otwarta na współpracę i wymianę w trosce o nasze małe ojczyzny, których jesteśmy przecież częścią bez względu na sektor, branżę, obszary wpływu, czy pochodzenie. Odpowiedzialność to dojrzałość w osiąganiu zysku – jednak.

Dotychczas wielu zdobywców nagród, wyróżnień, tytułów otrzymało liczne trofea, mam wrażenie bardziej za dobrą kampanię marketingową, niż za wolontariat pracowniczy choćby. Przedsięwzięcie wolontariackie, podczas którego powiewa flaga z logotypem firmy, a jej pracownicy biegają w koszulkach z logo swojego pracodawcy czy fundacji korporacyjnej, która w nazwie posiada link do firmy to działalność z zakresu marketingu. Za takie zaangażowanie szlachetni pracownicy powinni otrzymać wynagrodzenie finansowe wykonując rzeczowo spisane, a nie domniemane zadania wynikające  z zakresu obowiązków, w powiązaniu z jawnymi celami przedsiębiorczego pracodawcy.

To, że według Komisji Europejskiej CSR jest elementem podnoszącym konkurencyjność przedsiębiorstwa i wspomagającym jego sprzedaż nie znaczy przecież, że powinno to bezpośrednio przekładać się na działania reklamowe, czy marketingowe, a tym bardziej sponsoringowe. Idą za tym bowiem konsekwencje dochodowe, podatkowe, etyczne, czy pracownicze. Co ciekawe pracownik nie może być wolontariuszem we własnej firmie wykonując dodatkowy zakres wolontariackich obowiązków. I choć według wielu wolontariuszy CSR to również sposób na pokazanie siebie z innej, lepszej strony swojemu pracodawcy, współpracownikom, ale i rodzinie, to nie jest on wystarczający dla pracodawców, aby włączyć  pracowników dobrowolnie w inicjatywy zwłaszcza te społeczne, bez efektu jojo.

W każdym razie tak długo, jak będzie się mówić o CSR, a zwłaszcza o zaangażowaniu społecznym, jako elemencie polityki sprzedażowej tak długo szczególnie branża finansowa będzie królować w propagowaniu, a raczej sprzedawaniu CSR. Aby jednak upowszechnić CSR i społeczne zaangażowanie w innych branżach wystarczy zdystansować się wobec celów, które chce się zwykle osiągnąć szybko, teraz i już, co pozwoli zobaczyć wartości płynące w między czasie. Czyli pośrednio, a nie bezpośrednio, z prawem do wspólnych i autentycznych zdarzeń i korzyści płynących z nich dla wszystkich. To wymaga wielkiej uważności wstecz, tu i teraz i na przyszłość, aby CSR miał kręgosłup i ten prawny i ten etyczny, no i wyobraźnię. Co ważne, by był konsekwentny i ponosił konsekwencje za takie grube przejęzyczenia, by był doceniany nie tylko ze względu na skalę, czy efektowność.

[totop]


  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Autorka wpisu

2 odpowiedzi
  1. Bardzo słusznie Pani pisze, Pani Izo.
    korporacje mydlą nam oczy – miesza się odpowiedzialność z PR-em, społeczne zaangażowanie z biznesem, CSR z filantropią i sponsoringiem. Mam często wrażenie, że to świadome mieszanie pojęc, by ogłupić ludzi. Jeżeli fabryka zatruwa rzekę, to fakt, że sfinansuje leczenie jakiegoś dziecka, czy posadzenie 100 drzewek, nie zmienia nic w tym, że dalej zatruwa rzekę i prowadzi biznes nieodpowiedzialny! Takie coś to tylko często zasłanianie szkodnictwa drobnymi aktami filantropii czy sponsoringu. Pozdrawiam

  2. Izabela Dyakowska

    Witam Panie Aleksandrze i dziękuję za komentarz. Najważniejsze, że są różne korporacje, że ludzie tam pracujący coraz częściej praktykuja sztukę uważności.
    Długa droga jednak przed nami.

Dodaj komentarz

2 × five =

Rozmiar czcionki
Tryb kontrastu