•  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Firma jak Mikołaj

Prezes uczy matematyki, szef marketingu pomaga w budowaniu domów. Coraz więcej firm angażuje się w wolontariat.

Pracownicy B3 System, warszawskiej firmy informatycznej i naszej Gazeli Biznesu, wspierają rodzinny dom dziecka.

— Na pomysł wpadli nasi prezesi, Mirosław Kaliński i Władysław Sędzielski. Zaczęło się od jednorazowej zbiórki zabawek i ubrań, potem rozwinęło się w regularną pomoc. Robimy składki pieniężne i co miesiąc przelewamy je na konto rodziny. Przygotowujemy prezenty mikołajkowe i gwiazdkowe. Cała rodzina była u nas na wigilii firmowej — opowiada Agata Budna z B3 System.

Małych firm zaangażowanych w wolontariat jest zaledwie kilka. Społecznie działają głównie duże przedsiębiorstwa. Według Beaty Kapcewicz z Forum Odpowiedzialnego Biznesu, w małych i średnich firmach wolontariat ma zwykle charakter spontaniczny.

— Jakiś pracownik zauważa, że jego sąsiad nie ma za co kupić szkolnej wyprawki dla syna, w przedszkolu córki są dzieci, które nie dostają obiadów. Przychodzi wtedy do pracy i pyta: „Możemy jakoś pomóc?”. Często się zdarza, że po udanej akcji pracownicy angażują się w wolontariat na dłużej — mówi Beata Kapcewicz.

Wolontariat szyty na miarę

Wolontariat pracowniczy to działanie pracowników danej firmy na rzecz organizacji społecznej — fundacji, domu dziecka, szpitala czy szkoły. W jego zorganizowaniu pomagają specjaliści.

— W naszym programie wolontariatu w biznesie uczestniczą trzy firmy — Telekomunikacja Polska, Commercial Union i Citibank Handlowy — mówi Izabela Dyakowska.

Firmy otrzymują oferty z różnych instytucji potrzebujących wsparcia. Pracownicy wybierają najbardziej odpowiadające im zajęcia.

— W wolontariacie działam od początku tego programu w Citibanku, czyli około pół roku. Uczestniczę jako konsultant w szkoleniach „Moje finanse”. Pozwala mi to spojrzeć na moją pracę zawodową od innej strony. Samo to, że mogę dzielić się wiedzą z ludźmi, którzy nie mieli wcześniej z finansami nic wspólnego, jest bardzo ciekawe — zapewnia Marta Szczypiorska z Citibanku.

Mikołaje i Robinson

W firmie logistycznej Schenker pracownicy organizują aukcje i loterie dziecięcych prac plastycznych oraz pikniki dla dzieci z domu dziecka.

— Uczestniczy w nich większość zatrudnionych w firmie. Podczas corocznej akcji „Mikołaje” pracownicy losują gwiazdkowe życzenia dzieci z biednych rodzin — mówi Anna Dunin-Brzezińska.

Dodatkowo angażują się w długofalowy wolontariat w ramach programu „Na czas. Na miejsce. Na wyspy Robinsona”, adresowanego do dorastających wychowanków domów dziecka, którzy rozpoczynają życie na własny rachunek.

W wolontariacie pracowniczym w Citibanku Handlowym uczestniczy 250 osób.

— Jest to wsparcie nie tylko finansowe, ale też dzielenie się wiedzą i umiejętnościami — mówi Krzysztof Kaczmar z Fundacji Kronenberga, która zajmuje się m.in. koordynacją działań wolontariuszy banku. Pracownik chcący zostać wolontariuszem wypełnia ankietę i zaznacza interesujące go formy działalności społecznej. Następnie Fundacja Kronenberga dobiera mu najodpowiedniejszą z napływających ofert pracy.

Bankowcy między innymi budowali domy w ramach programu „Habitat for Humanity” i prowadzili zajęcia z autoprezentacji dla młodzieży z SOS Wiosek Dziecięcych. Z kolei zatrudnieni w Telekomunikacji Polskiej urządzali pracownie komputerowe w szkołach, a także świetlicę środowiskową w szpitalu psychiatrycznym.

Ze wsparciem firmy

— W początkowym okresie bycia wolontariuszem lepiej skoncentrować się na konkretnych zadaniach — zorganizowaniu wyjścia do kina czy szkoleniu z obsługi komputera — tłumaczy Izabela Dyakowska. Później przyjdzie czas na długotrwałe przedsięwzięcia — uczenie angielskiego czy stałą pomoc w domu dziecka. Szef powinien wesprzeć pracowników. Powiedzieć im choćby, że jeśli zbiorą na rzecz jakiejś organizacji pięć tysięcy złotych, to on dołoży drugie tyle. Tak jest m.in. w Citibanku.

— Pracownik, który poświęci 50 godzin organizacji charytatywnej, może jej przekazać 1500 zł ze środków działającej przy banku Fundacji Kronenberga. Poza tym raz w roku pracownicy Citibanku mogą przeznaczyć jeden dzień roboczy na działalność dobroczynną — mówi Krzysztof Kaczmar.

Warto pomyśleć również o tym, by nagrodzić udzielających się społecznie pracowników.

— Dobrym pomysłem jest wymienienie pracownika z imienia i nazwiska na imprezie firmowej — wigilii, spotkaniu noworocznym czy integracyjnym. Dla pracownika jest to dodatkowa motywacja — zapewnia Beata Kapcewicz z Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Integracja przez pomoc

Firma, z której wywodzą się wolontariusze, jest postrzegana jako społecznie odpowiedzialna, a jej pracownicy, poświęcając swój czas i energię innym, rozwijają się i mają poczucie wpływu na otoczenie.

— Zyskują też satysfakcję z czynienia czegoś dobrego. Rozwijają swoje kompetencje organizacyjne i kierownicze — twierdzi Anna Dunin-Brzezińska z firmy Schenker.

Ponieważ w akcje społeczne angażują się osoby z różnych działów i szczebli, mają okazję wymienić poglądy w gronie, w którym zwykle się nie spotykają. Odreagowują stresy zawodowe, realizują swoje pasje, rozwijają zainteresowania, mogą zostać liderami, podczas gdy w pracy są zwykle podwykonawcami.


Autor: Joanna Inorowicz
Źródło: Puls Biznesu, wyd. 1995 str. 22
Data: 2005-12-19

Autorka wpisu

Dodaj komentarz

twelve + twelve =

Facebook

Linkedin

Twitter

W mediach

Moje aktywności

Rozmiar czcionki
Tryb kontrastu